|
Blog > Komentarze do wpisu
Co z tą Odrą
Akurat w tym tygodniu relacje na linii Poznań - Opole były bardzo żywe. W sobotę Odra przyjechała do mnie przegrac 0:2, ale to był chyba jej ostatni mecz - przynajmniej w takim kształcie. Bo od dziś nie ma już w niej prezesa Guido Vreulsa i nie będzie pewnie firmy OTTO. Nie będzie Inter Odry - bo Odra może być tylko opolska.
Prezes Guido Vreuls ostatni schodzi z tonącego okrętu. Bo Odra już dawno zatonęła tylko my mieliśmy złudzenia. Podtrzymywali ją holenderski prezes, wcześniej czeski trener i piłkarze rodem z Nigerii i Brazylii. W końcu stało się to, o czym tak naprawdę mówiło się niemal od pół roku. Z Odry odchodzi jej holenderski sternik, a wraz z nim pewnie i holenderska firma OTTO. Odchodzi też do historii ta Inter Odra – ciągnięta przez Holendra, wcześniej Czecha, Nigeryjczyków i Brazylijczyka. Bo ta Odra się po prostu na dłuższą metę udać nie mogła, bo nie da się zbudować regionalnego klubu bez większego wsparcia biznesowego z regionu. Chyba że ma sie kogoś pokroju Cupiała, Klickiego czy Drzmyały. Ale my kogoś takiego mieć nie będziemy. Awans do II ligi tylko obnażył słabości i pokazał, że jedyne co tu mamy to złudzenia. Właściciel OTTO Frank van Gool i Guido Vreuls wykazali się nieznajomością opolskich realiów. I dobrze dla Odry i dla Opola. Bo gdyby nie to, to nie byłoby lepszego organizacyjnie klubu ,nie byłoby na Oleskiej awansu do II ligi i choćby wizyty Leo Beenhakkera. Nie byłoby prezesa rozmawiającego tak otwarcie z kibicami. Jak u Kononowicza – niczego by nie było. Bo przypominam, że to OTTO uratowało Odrę, gdy nawet nie marzyliśmy, że Opole choć na chwile przestanie być piłkarskim zaściankiem. Najgorsze, że niestety wróciliśmy do punktu wyjścia. Klub znowu ma długi, a już nie ma gruntów, które raz uratowały jego egzystencje. Ma tylko tereny zalewowe, których nikt kupić nie chce. I finanse to główna porażka Vreulsa, podjął ryzyko i przegrał, choć bez tego o II lidze można byłoby tylko pomarzyć. Kiedy dwa lata temu rozmawiałem z Frankiem van Goolem on snuł przede mną piękne wizje, a ja mówiłem, że to się nie może udać. I miałem racje, choć wolałbym żeby było inaczej…. Wszak teraz pozostaje nam marzyć, że klub jakoś przetrwa, a potem znajdzie się jakiś nowy prezes. Może szejk ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Albo jak w Szczecinie, Bydgoszczy i Katowicach będziemy budować od początku. Tylko czy nie dojdziemy kiedyś do punktu wyjścia. To znaczy punktu kiedy ktoś wychodzi i gasi światło na Oleskiej 51 środa, 16 kwietnia 2008, mikar1988
|
|